TRYBUNA LEŚNIKA

 

"Trybuna Leśnika" jest miesięcznikiem wydawanym przez Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych w Katowicach od 1956 roku. Pismo nasze jest mocno zakorzenione w środowisku zawodowym leśników, adresowane przede wszystkim do pracowników branży leśnej oraz ich rodzin, a także osób i firm świadczących usługi na rzecz leśnictwa i współpracujących z nim. Jednocześnie wśród naszych Czytelników pragniemy widzieć również przyjaciół i sympatyków lasu i przyrody - jako że podejmowana na naszych łamach problematyka wykracza poza zagadnienia czysto profesjonalne. Na bieżąco informujemy o tym, co dzieje się w Lasach Państwowych: przedstawiamy najważniejsze i najciekawsze wydarzenia, dyskutujemy nad istniejącymi problemami, prezentujemy interesujących ludzi oraz niebanalne inicjatywy i opinie. Wiele miejsca poświęcamy walorom przyrodniczym polskich lasów oraz działaniom leśników na rzecz ich pomnażania, ochrony i właściwego zagospodarowania. Propagujemy dobre tradycje i kulturę polskiego łowiectwa. Prowadzimy stałe "kąciki" - hobbystyczne i edukacyjne.
Nasz miesięcznik jest współredagowany przez Czytelników, dla których jego łamy są zawsze otwarte. Bardzo cenimy sobie te twórcze kontakty, zwiększające autentyczność i wiarygodność przekazywanych przez "T.L." treści. Napływającym "surowym" materiałom redakcja nasza zapewnia profesjonalną, dziennikarską obróbkę tekstu.
"Trybuna Leśnika" abonowana jest przez wszystkie  nadleśnictwa Polski Południowej, na terenie regionalnych dyrekcji Lasów Państwowych we Wrocławiu, Katowicach, Krakowie i Krośnie, jak również  przez szereg nadleśnictw w innych regionach Polski, do których trafia 1/3 nakładu.

Zobacz o czym pisaliśmy w najnowszym numerze: 

 

 

 

 

Zasady prenumeraty

 

Trybuna Leśnka nr 12/2011

 

Noworoczna refleksja
Minął kolejny rok. Znowu jesteśmy o rok starsi, ale także bogatsi w przeżycia i doświadczenia - zarówno te złe, jak i dobre. Bo życie niesie je, czasami zależnie a czasami niezależnie od nas. Jeżeli naszych najbliższych i nas samych nie spotkało nic złego to mówimy, że to był dobry rok.
Człowiek jest jednostką społeczną jak mrówka czy pszczoła, nie potrafiącą żyć bez innych ludzi, lecz świadomą, zdolną do abstrakcyjnego myślenia, a także do odróżniania dobra od zła. Wiele z tego, co nas spotyka jest pochodną wrażliwości, uczciwości, sumienia nie tylko naszego ludzkiego otoczenia, ale i nas samych. Popełniamy błędy, ale ważne jest, abyśmy mieli odwagę się do tego przyznać, zweryfikować postępowanie a czasami zwyczajnie przeprosić. To dotyczy wszystkich bez wyjątku - no, może poza świętymi. Chcę przez to powiedzieć, że tak wiele zależy od każdego z nas i jakże często to piekło, które sobie stwarzamy, ma błahe powody.
Miniony rok to dla nas, leśników śląskich pierwszy od wielu lat rok bez klęsk: wielkich pożarów, huraganów, powodzi, gradacji owadów. Ale był to również rok olbrzymiej pracy w nadleśnictwach, które w 2010 roku zostały dotknięte klęską okiści – takich, jak Olesno, Herby, Lubliniec, Kłobuck, Złoty Potok, Koszęcin, Olkusz, a także w nadleśnictwach górskich, jak Ujsoły, Wisła, Węgierska Górka czy Ustroń, gdzie wprawdzie już nie trzeba było wyznaczać, ciąć i korować po 300-400 tys. m3 rocznie opanowanych przez kornika drzew, ale gdzie trzeba rany po tej klęsce jak najszybciej zabliźnić a to wymaga ponadprzeciętnej pracy.
Ubiegły rok to także rok wielkiej ulgi, jakiej doznaliśmy po zniwelowaniu zagrożenia włączenia PGL Lasy Państwowe do sektora finansów publicznych. Było to jedno z największych w historii Lasów Państwowych zagrożeń - nie tylko dla tej organizacji gospodarczej, ale dla modelu leśnictwa, jaki kreujemy, i – mówiąc bez patosu – dla polskiej przyrody w aspekcie zachowania jej bogactwa i różnorodności biologicznej dla przyszłych pokoleń.
Duży szacunek i wdzięczność należy wyrazić wszystkim tym, którzy nas w naszych działaniach wspierali, którzy w tych zmaganiach brali udział po stronie przyrody a nie politycznych, doraźnych zysków. W szczególności jednak podziękowania należą się Dyrektorowi Generalnemu Lasów Państwowych oraz jego najbliższym współpracownikom, a także tym politykom, którzy wspierali - nie tyle nas, co sprawę. No i wreszcie podziękowania winni jesteśmy tym, którzy od zamiaru zmiany systemu finansowego Lasów Państwowych odstąpili. Nie chodziło przecież o nasz branżowy, partykularny interes. I chociaż od tamtego czasu minął rok, to wciąż pozostaje pytanie, czy podobne zagrożenia tojuż historia
W minionym roku, który był jednym z najlepszych w historii RDLP Katowice pod względem ekonomicznym, mogliśmy zrealizować po raz pierwszy wszystkie te prace z zakresu hodowli i ochrony lasu czy infrastruktury drogowej, a także remontów osad, na które dotąd zwykle brakowało środków. Unowocześniliśmy też śląskie leśnictwo. Zakończona została budowa najnowocześniejszej w katowickiej dyrekcji lasów szkółki kontenerowej wraz z zapleczem, w Nadleśnictwie Gidle, o rocznej zdolności hodowlanej 10 mln sztuk sadzonek z zakrytym systemem korzeniowym. To duży sukces nadleśniczego Jana Wiśniewskiego oraz jego współpracowników.
Ukończono modernizację i rozbudowę wyłuszczarni i przechowalni nasion w Nadleśnictwie Kluczbork. To jeden z najnowocześniejszych obiektów w polskich lasach i duma nadleśniczego Pawła Pypłacza. Oddanie tej inwestycji pozwoliło w pełni wykorzystać pierwszy od ośmiu lat urodzaj nasion buka. W sumie w chłodniach Nadleśnictw Bielsko, Kluczbork i Rudy Raciborskie zgromadziliśmy blisko 50 ton nasion buka. To zapas na następnych 8 lat.
Rozpoczęliśmy rozbudowę nie starych przecież szkółek kontenerowych w Ustroniu i Rudach Raciborskich. Razem ze szkółką w Bielsku i Gidlach od 2012 roku będziemy mogli produkować rocznie 25 mln sztuk sadzonek z zakrytym systemem korzeniowym, mikoryzowanych już kilkoma gatunkami grzybów, w tym także maślakiem.
Oddana została piękna i nowoczesna siedziba Nadleśnictwa Kobiór, której lokalizacja jeszcze nie tak dawno rozpalała emocje. Trwa budowa nowej siedziby Nadleśnictwa Rudziniec i czynione są przygotowania do budowy nowego biura Nadleśnictwa Jeleśnia, a także rozbudowy siedziby Nadleśnictwa Opole i biurowca RDLP.
Wiele nadleśnictw takich, jak Rudziniec, Koszęcin, Zawadzkie, Rybnik, Rudy Raciborskie, Koniecpol, Olkusz, Sucha Beskidzka, Strzelce Opolskie realizuje odbudowę lasów i infrastruktury drogowej po klęskach żywiołowych, z dotacji w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. Jak trudne to pieniądze wiedzą Ci, którzy te i inne programy – jak np. „małej retencji”– realizują w praktyce i wiem, że nie zrekompensują im włożonego weń dodatkowego wysiłku nawet nagrody przyznawane przez Dyrektora Generalnego LP. No, ale leśnik to przecież nie tylko zawód, to pasja...
Zakończyliśmy realizację programu odbudowy lasów po klęsce w Beskidach w ramach transgranicznego Programu Inicjatywy Wspólnotowej INTERREG, wspólnie z leśnikami słowackimi, za blisko 6 mln euro dotacji z UE. To olbrzymia praca Pani Marii Łabno, naczelnika Wydziału Zagospodarowania Lasu RDLP w Katowicach, i pracowników Nadleśnictw Ujsoły, Wisła i Jeleśnia.
Wymieniłem tylko część tego, co udało się zrobić podczas minionego roku. O tym, czego się nie udało rozmawiamy na naradach, starając się znaleźć nowe możliwości i rozwiązania.
Truizmem może będzie, gdy powiem, że o wszystkim decydują ludzie, ich zaangażowanie i identyfikacja z firmą. W pracy spędzamy przecież znaczną część naszego życia i to od nas samych zależy, czy przychodzimy do niej chętnie a wychodzimy z satysfakcją.
Życzę zatem, aby w Nowym, 2012 Roku i każdym następnym stać nas było na chwilę zatrzymania się, refleksji, czasami rozejrzenia się wokół siebie – bo może są w pobliżu tacy, którym trzeba pomóc. Życzę, abyśmy mogli liczyć na innych i aby inni mogli liczyć na nas, a wtedy nawet te najtrudniejsze sprawy, które jak się wydaje mogą załamać człowieka, staną się łatwiejsze.
Życzę Wam, aby spotykała Was życzliwość i przyjaźń i abyście innych tą życzliwością „zarażali”. Życzę zdrowia dla Was i Waszych najbliższych.  
Darz Bór
dr inż. KAZIMIERZ SZABLA, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach
s. 2
 
Pozacenowe kryteria oceny ofert w usługach leśnych
Punkty za jakość
W Lasach Państwowych, na wszystkich szczeblach zarządzania toczą się dyskusje, czy w świetle obowiązujących przepisów prawa podczas postępowania o udzielenie zamówienia publicznego można stosować pozacenowe kryteria ocen ofert w usługach leśnych.
Zdania na ten temat są podzielone. Leśnicy, którzy na co dzień stykają się z tym problem są zdania, że bardzo trudno ulokować w Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia zapisy na temat jakichś dodatkowych atrybutów firm startujących w przetargu. Są już jednak pierwsze udane próby przeprowadzenia przetargów, gdzie nie tylko cena decydowała o wyborze usługobiorcy.
Tak właśnie było m.in. w Nadleśnictwie Lubliniec (RDLP Katowice). Tutaj wprowadzono 3 pozacenowe kryteria oceny ofert. Przetargi na usługi leśne w tej jednostce LP na 2012 rok się zakończyły. Nie było protestów.
To oczywiste, że gdy do przetargu startują dwie firmy i obie oferują takie same ceny, wówczas logika nakazuje wybrać tę, o której wiadomo, że zatrudnia ludzi o właściwych kwalifikacjach, posiada sprzęt i na rynku usług leśnych nie działa od wczoraj. W praktyce często jednak zwycięża ślepy los; wystarczy obiektywnie dobrą firmę przelicytować o przysłowiową złotówkę. I teoretycznie nikomu nie wolno odmówić udziału w przetargu. Nawet, gdy wiadomo, że jeszcze niedawno dana firma prowadziła zupełnie inny rodzaj działalności. Ale w jaki sposób stworzyć jasne reguły, które uwzględniłyby inne kryteria wyboru oferty niż cena?
- Chodziło nam o wsparcie takich firm, które podejmują zwiększone ryzyko prowqadzenia  działalności np inwestując niemałe pieniądze we własny sprzęt  – mówi Jurand Irlik, nadleśniczy w Nadleśnictwie Lubliniec. – Wprowadziliśmy tylko takie dodatkowe kryteria, które są mierzalne, a nie uznaniowe.
W Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia przewidziano trzy dodatkowe, poza ceną, kryteria: wzięto pod uwagę lata funkcjonowania firmy na rynku, nakłady na inwestycje w sprzęt do prac leśnych oraz termin płatności.
Stworzono punktację. Oferowana przez przedsiębiorcę cena stanowiła 80%. Właśnie te pozostałe 20% zarezerwowano na kryteria pozacenowe. Działalność na rynku usług leśnych wyniosła: do 5 lat – 1 pkt, 6-10 lat – 3 pkt, powyżej 10 lat – 5 pkt.
Nakłady na inwestycje w sprzęt lub wartość zawartych umów leasingowych na maszyny leśne stanowić mogły maksymalnie 10% całej oferty. Jeśli firma wydała w ostatnich 5 latach do 200 tysięcy zł, otrzymywała 3 pkt., jeśli zainwestowała od 200 do 800 tys. zł to było to 5 punktów, a jeśli powyżej tej kwoty - to osiągała najwyższą notę 10 pkt.
Ostatnim kryterium pozacenowym były terminy płatności. Jeśli właściciel firmy oferował 14-dniowy termin płatności otrzymywał 1 pkt., jeśli 21 – 3 pkt., a gdy wydłużył go do 30 dni, mógł liczyć na 5 pkt.
- W rozstrzygnięciu ofert różnice między firmami w ekstremalnym przypadku wyniosły dziesiąte części punktu – mówi Jurand Irlik. – Rywalizacja była więc bardzo wyrównana.
(…)
Jednocześnie stale powraca temat: czy gospodarka leśna powinna podlegać prawu o zamówieniach publicznych?
- To jest jedno z fundamentalnych pytań – mówi dr Józef Grodecki z Katedry Techniki Leśnej Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, przedsiębiorca leśny. - Prawo zamówień publicznych powinno mieć charakter ramowy. I trzeba stworzyć w tych ramach jakieś dodatkowe kryteria oceny, czy firma jest dobrze przygotowana do pracy, czy nie. Po prostu cywilizujmy prawa rynku. Na to jednak musi być wola obu stron.
(…)
Być może ten gordyjski węzeł splątanych interesów każdej ze stron rozwiąże się sam. Postęp techniczny, ale i prawny oraz organizacyjny samej pracy w lesie będzie jednak postępował – sprzęt do prac leśnych będzie coraz lepszy. Nastąpi także zmiana pokoleniowa. Bezpośrednio w usługach leśnych będą zatrudniani coraz bardziej świadomi swoich praw i obowiązków młodzi ludzie – oni nie będą chcieli pracować za każde pieniądze. Taka perspektywa ma szansę powodzenia pod warunkiem, że rozwój gospodarczy Polski i Europy będzie nadal postępował. Jeżeli naprawdę przyjdzie kryzys, szeregowy pracownik zakładu usług leśnych weźmie każdą pracę, na jakichkolwiek warunkach.
Co w takiej sytuacji mają robić leśnicy?
(…)
s. 6-7
Selekcja i plantacje, a polskie lasy
 
W leśnictwie XXI wieku szczególnego znaczenia nabiera kształtowanie drzewostanów o dużej skali adaptacji do zmieniających się warunków środowiska. Właśnie z tego powodu od wielu lat szereg działań leśników koncentruje się na selekcji - zarówno populacyjnej, jak i indywidualnej. O wadze tej problematyki świadczyć może fakt, że w latach 1995-2005 z Funduszu Leśnego wydatkowano ponad 1 mld zł na inwestycje i realizację zadań w dziedzinie nasiennictwa i szkółkarstwa.
Z racji przyjęcia nowego Programu zachowania leśnych zasobów genowych i hodowli selekcyjnej drzew w Polsce obejmującego lata 2011-2035, jako kontynuacji wieloletnich doświadczeń w tym zakresie w polskim leśnictwie, w grudniu 2011 r. w Sękocinie Starym zostało zorganizowane seminarium. Organizatorami byli: Instytut Badawczy Leśnictwa i Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych.
(…)
W ostatnim 10-leciu nastąpił ewidentny wzrost pozyskania drewna, z 24 mln m3 do 32 mln m3 rocznie. Świadczy to, że w dalszym ciągu popyt na drewno przewyższa podaż. Jak wynika z danych, możliwości produkcyjne polskich lasów nie są w pełni wykorzystywane. Biorąc pod uwagę globalne zmiany klimatu, które mogą stanowić czynnik modyfikujący, istotne są cele strategiczne Programu ochrony leśnych zasobów genowych i hodowli selekcyjnej drzew leśnych w Polsce na lata 2011-2035:
● przeciwdziałanie ograniczaniu różnorodności biologicznej ekosystemów leśnych, w tym drzewostanów;
● wzmocnienie naturalnych procesów adaptacyjnych populacji drzew i wykorzystanie ich w hodowli selekcyjnej drzew;
● dostosowanie zasad do wymogów UE przy jednoczesnej ochronie lasów przed napływem nasion i sadzonek nieznanego pochodzenia;
● tworzenie i utrzymanie na właściwym poziomie ilościowym i jakościowym bazy nasiennej na potrzeby odnowienia i zalesiania.
(…)
Dylematem nie tylko polskiego leśnictwa jest wybór między zwiększeniem funkcji produkcyjnych lasów, a ochroną zasobów różnorodności biologicznej. W tym kontekście nadal niedoceniana jest hodowla plantacyjna drzew leśnych.
Jak wspomniał w swej wypowiedzi dyrektor generalny LP M. Pigan, istnieją już przykłady w Polsce gdzie takie plantacje są „adresowane” pod konkretnego odbiorcę. Może być to przemysł papierniczy (Zakłady Papiernicze w Kwidzynie) czy też wykorzystanie surowca drzewnego w energetyce (Elektrownia „Połaniec”). W tej sytuacji konieczne jest, co akcentowali uczestnicy seminarium, rzetelna ocena potencjalnych korzyści i ryzyka.
(…)
Współczesne leśnictwo i znaczenie w nim selekcji zdecyduje o przyszłości i zachowaniu zarówno zmienności genetycznej drzew, jak i zmienności populacyjnej. Z kolei wciąż rosnące zapotrzebowanie na surowiec drzewny stanie się wyzwaniem dla hodowli plantacyjnej, wykorzystującej skalę adaptacji gatunków szybkorosnących. Problematyka seminarium obejmowała wiele zagadnień w ujęciu prognoz i z tej racji podkreślano szczególną wartość oraz wagę osłony naukowej. Tylko połączenie wspólnych działań nauki i praktyki zdecyduje o sukcesie Programu.
(…)
s. 8-9
Remontować, czy budować nowe – oto jest pytanie
Leśnik projektuje
Rozmowa z Bogdanem Bulandrą, specjalistą do spraw budownictwa w Wydziale Infrastruktury Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach
- Budować nowe, czy remontować stare – to dylemat każdego inwestora i on chyba nie omija leśników, którzy zajmują się infrastrukturą techniczną. W szczególności ten problem dotyczy budynków administracyjnych w nadleśnictwach.
- Trzeba zachować umiar. Tam, gdzie budynek jest stary, ale wartościowy np. ze względu na architekturę i opłaca się go remontować, to warto ten wysiłek podjąć. Jednak jeśli to się ze względów ekonomicznych nie opłaca, to trzeba przemyśleć inny sposób postępowania – może poszukać nowego właściciela, który będzie miał środki finansowe i zapał, aby zainwestować i wyremontować zabytkowy budynek. Jednak na pewno nie należy burzyć atrakcyjnych obiektów, gdyż są one świadectwem przeszłości. Obiekty te mogą pełnić inną funkcję, niż dotychczas. Leśników przede wszystkim powinna interesować ekonomiczna strona tego przedsięwzięcia. W każdym przypadku można obliczyć, czy kwota na przeprowadzenie remontu nie jest bliska kwocie koniecznej na realizacje nowej inwestycji. Tak było w przypadku Kobióra, gdzie niedawno powstała nowa siedziba i podobnie będzie w Jeleśni, gdzie zdecydowano, że inwestowanie w stary budynek nie jest opłacalne.
- Czy takich dylematów jest na co dzień wiele?
- Może nie na co dzień, ale co jakiś czas analizujemy konkretne przypadki. Aktualnie zastanawiamy się np. nad zasadnością remontu i modernizacją budynku na terenie Nadleśnictwa Rybnik w Zwonowicach , który aktualnie jest pustostanem. Jest propozycja, aby zlokalizować tam kancelarię leśnictwa, mieszkanie dla leśniczego, a także mieszkanie dla podleśniczego. Jest to budynek zabytkowy o charakterze małej rezydencji, z basztą i z zabudowaniami gospodarczym. Stan techniczny wielu elementów budynków wymaga remontu. Przykładem są uszkodzone przez owady i wilgoć konstrukcje stropów i części więźby dachowej które wymagają poważnego remontu, a może nawet całkowitej wymiany. Remont całości pochłonąłby ogromne koszty, ale czy stać nas na takie inwestycje? Czy nie lepiej poszukać jakiegoś mecenasa, który kupi go np. na hotelik z restauracją ? Czy może sensowniej byłoby wybudować za mniejsze pieniądze nowy budynek z kancelarią, mieszkaniem dla leśniczego i podleśniczego? Dyskusja jeszcze trwa, jesteśmy na etapie opracowywania ekspertyzy przez rzeczoznawcę konstruktora, który dokładniej określi kwotę potrzebną na remont.
Dobrym przykładem udanej realizacji kompleksu starych budynków jest siedziba Nadleśnictwa Kędzierzyn. Myślę o Starej Kuźni. Tam wybraliśmy inny sposób postępowania. Prawie w środku lasu, ale z dobrym dojazdem były zdewastowane budynki należące do nadleśnictwa. Chodziło o umiejscowienie tam wszystkich funkcji, jakiemu służy nadleśnictwo, w jednym miejscu. Dlatego, obok części biurowej, mamy tam np. salę edukacji leśnej, elementy małej architektury i spore możliwości pokazania leśnictwa w plenerze.
- Czyli w każdym przypadku trzeba postępować adekwatnie do sytuacji.
- Tak, trzeba wiedzieć co się chce wybudować i czy warunki kubaturowe starych budynków i możliwości aranżacyjne pozwalają na realizację naszych potrzeb i planów. Trzeba więc na początku mieć jakąś koncepcję, wizję tego, czego chcemy. Dlatego na początku tworzymy program funkcjonalno-użytkowy. Jest on podstawą do zlecenia pracowni projektowej opracowania koncepcji, a nastepnie dokumentacji projektowej . Staramy się wprowadzać do tego programu elementy architektoniczne, które zachowują tradycje budownictwa na danym terenie. Nie ma jednego wzorca budynku nadleśnictwa czy leśniczówki. Każda taka inwestycja powinna być inna.
(…)
- Jest taka tendencja w architekturze leśnej do powrotu w przeszłość i promowanie budynków LP, które byłyby wykonane z drewna, a dachy kryte nawet strzechą. Czy to jest dobry kierunek?
- Nie jestem do końca przekonany. Jeśli mamy takie stare zabytkowe budynki o jakiejś wyjątkowej architekturze to je utrzymujmy, jak np. dzieje się z budynkiem Nadleśnictwa w Wiśle, Brzegu, Złotym Potoku, czy w Starej Kuźni. Każdy czas ma swój styl. My dziś mamy inny. Twórzmy coś charakterystycznego, współczesnego, swojego. Tu i ówdzie pojawiają się leśniczówki z bali, czy budowane w systemie kanadyjskim. To jednak margines. Jakoś nie przekonano się do drewnianych budowli. Raczej stawia się na budynki w technologii tradycyjnej, gdyż te dają lepsze gwarancje trwałości, funkcjonalności i energooszczędności.
s. 10-11
Po sąsiedzku z Babią Górą
Położone w pobliżu Babiogórskiego Parku Narodowego Pasmo Policy (Beskid Żywiecki) wyróżnia z jednej strony ogromne bogactwo przyrodnicze, z drugiej natomiast - krajobraz poklęskowych drzewostanów świerkowych. Tutejsze lasy stanowią biotop i ostoję zanikającego kuraka leśnego – głuszca i wielu innych cennych gatunków roślin i zwierząt.
(…)
Partie szczytowe Pasma Policy pokryte są wysokogórskimi borami świerkowymi, obumierającymi na skutek gradacji owadów kambiofagicznych należących do zespołu kornika drukarza. Gradacje w tym piętrze, nawet w warunkach naturalnych były zjawiskiem powszechnym, ale miały zazwyczaj charakter lokalny. Uważa się, że obecnie przybrały znacznie większy rozmiar m.in. ze względu na wzrost w ostatnich kilkunastu latach temperatury (poprawa warunków rozwoju kornika) oraz na skutek przemieszczania się owadów z zasiedlonych, dolnoreglowych monokultur świerkowych.
W krajobrazie borów wysokogórskich dominuje stojący i leżący posusz świerkowy. Przemianę pokoleń w tym piętrze kształtują procesy naturalne. Pod martwymi sztybrami drzew odnawia się nowe ich pokolenie – obsiewa się świerk i jarząb pospolity. Regiel górny sięga tutaj do klimatycznej górnej granicy lasu (1360 m n.p.m.), gdzie rosną malownicze okazy świerków - ugałęzione od samej podstawy pnia, o karłowatym pokroju i poskręcanych konarach. Często tworzą grupy mające charakter naturalnych rot świerkowych.
W masywie Policy niewielkie płaty zajmują także zarośla kosodrzewiny. Granicę między reglem dolnym a górnym wyznacza zasięg występowania jodły i buka. W reglu dolnym występują zbiorowiska żyznej buczyny karpackiej, olszyny karpackiej, płaty borów mieszanych oraz sztuczne, lite świerczyny niedostosowane do panujący warunków środowiskowych. Przy wysiękach wody i wzdłuż potoków spotykamy ziołorośla górskie.
(…)
Tutejsze lasy stanowią ostoję dla głuszca, który wczesną wiosną (marzec-kwiecień) odbywa swe gody. Samce zasiadają o zmierzchu na gałęziach drzew, by o poranku rozpocząć swe toki. Rozkładając wachlarzowato ogon i dźwigając głowę wysoko do góry, głuszec wyśpiewuje majestatyczną pieśń godową składającą się z czterech faz: klapania, trelowania, korkowania i szlifowania.
Aktualny stan populacji tego gatunku w Paśmie Policy szacuje się na około 12 par (inwentaryzacja BULiGL 2009). Dokładne określenie liczby tych ptaków wiąże się z koniecznością ich stałego monitoringu. Populacji głuszca zagrażają przede wszystkim nasilające się zmiany środowiska naturalnego, konkurencja z strony drapieżników i pseudoturystyka.
(…)
Górnoreglowe ekosystemy leśne są jednym z nielicznych biotopów dla endemicznego gatunku owada - sichrawy karpackiej. Owad ten, należący do rodziny kózkowatych, uważany jest za relikt pierwotnych lasów górskich. Jego rośliną żywicielską jest wiciokrzew czarny, dlatego też od obecności tego krzewu uzależnione jest występowanie sichrawy. Poza Policą potwierdzone stanowiska tego owada znajdują się m.in. na Babiej Górze i w Tatrach.
(…)
s. 14-15
Udana rekultywacja powierzchni leśnej w Nadleśnictwie Katowice
Powracający las
Zakończyła się rekultywacja terenu leśnego zniszczonego przez szkody górnicze w leśnictwie Czułów (Nadleśnictwo Katowice). Jeszcze kilka lat temu drzewa tonęły tu w wodzie. W ciągu 10 lat zniknął 10-hektarowy kawałek lasu z dominującą sosną. Odbudowa całego obszaru pozwoliła na zaprojektowanie terenu tak, aby spełniał wszystkie aktualne wymogi prowadzenia nowoczesnej gospodarki leśnej.
Pierwsze oznaki obumierającego drzewostanu dostrzegł leśniczy leśnictwa Czułów Henryk Świerkot. Tutaj, w sercu leśnictwa, w 2001 roku doszło do osiadania terenu.
- Rosły tu przepiękne 68-letnie sośniny – mówi leśniczy. – W miarę jednolity drzewostan. Jak siadł teren, sosna stała jeszcze chwilę, potem pojawił się posusz i zaczęła się sypać.
(…)
Przez dobrych kilka lat leśniczy H. Świerkot obserwował zapadający się kawałek swojego leśnictwa. Drzewa najpierw zaczęły tonąć w wodzie, traciły igły, wreszcie zaczęły się pochylać, łamać, aż położyły się zupełnie. Obraz był katastrofalny.
Dopiero jednak w 2009 roku, czyli 8 lat od zauważenia szkody, można było przystąpić do odbudowy terenu. Główny Instytut Górnictwa na zlecenie Kopalni Węgla Kamiennego „Mysłowice-Wesoła” opracował projekt rekultywacji szkody.
(…)
Niebagatelną rolę odegrała też firma, która wykonała wszystkie prace rekultywacyjne. A był to niezły poligon doświadczalny.
- Jesienią 2009 roku mój sprzęt wjechał na powierzchnię – wspomina Jacek Siwarski z firmy zajmującej się m.in. rekultywacją terenów leśnych. – Nie byłem w stanie tu dojechać. Utknąłem na skraju całego obszaru. Przez moje gumowce woda się przelewała. Właściwie chodziłem tylko po gałęziach drzew, które tu rosły.
(…)
Dziś cała powierzchnia wygląda, jak zwykły zrąb, który został odnowiony. Jest tu jeszcze dość surowo, ale przy pewnej wyobraźni przestrzennej można dojrzeć wiele ciekawych elementów, składających się na to, co można nazwać nowoczesnym lasem. Jest to w gruncie rzeczy mozaika łąk, oczek wodnych i lasu.
Bowiem przy sporządzaniu projektu rekultywacji pomyślano chyba o wszystkich aspektach gospodarki leśnej. Chodziło o stworzenie jak najlepszych warunków rozwoju przyszłych drzewostanów, a także dla wielu gatunków roślin, grzybów i bytujących tu zwierząt. Na zrekultywowanym obszarze leśnictwa Czułów widać wielofunkcyjność współczesnego leśnictwa.
- Życie powraca – mówi leśniczy Świerkot. – Były tu kiedyś żurawie, które na parę lat zniknęły. Ale wróciły. Widziałem ścieżki, którymi chodzi zwierzyna płowa. Powoli się tu zadamawia.
(…)
Teren eksploatacji górniczej, jaka odbywa się pod obszarem zarządzanym przez Nadleśnictwo Katowice, obejmuje około 7 tysięcy hektarów. To oznacza, że prawie połowa powierzchni tej jednostki LP poddana jest owym negatywnym dla środowiska wpływom. Szkody widoczne gołym okiem, czyli tereny zalane i podtopione obejmują około 300 hektarów. Są porozrzucane po całym nadleśnictwie. Mają po 10-30 ha, ale są i mniejsze skupiska zalanych drzewostanów.
Aktualnie w Nadleśnictwie Katowice zawartych jest około 100 ugód w sprawie usunięcia szkody powstałej na skutek eksploatacji górniczej.
- Z kopalnią „Mysłowice-Wesoła” współpraca była prawidłowa, ale są i takie, które z racji problemów finansowych odwlekają w czasie zawarcie ugody – mówi Alicja Słuchocka, specjalista ds. szkód górniczych i lasów niepaństwowych w Nadleśnictwie Katowice. – W końcu zwykle dochodzimy do porozumienia, ale terminy naprawy szkód się wydłużają.
Szkody górnicze w istotny sposób utrudniają prowadzenie gospodarki leśnej. Często zalane są drogi leśne i szlaki zrywkowe. Wzrasta zagrożenie pożarowe tam, gdzie nie można szybko dojechać z interwencją.
- Zawsze w trybie pilnym upominamy się o naprawy dróg – mówi A. Słuchocka.
Na przestrzeni ostatnich 20 lat łączna powierzchnia szkód zmniejszyła się. Wcześniej istniało więcej kopalń, które wydobywały więcej węgla. Prawie cały obszar Nadleśnictwa Katowice był narażony na ich negatywne oddziałanie.
Dziś restrukturyzacja przemysłu górniczego poprzez m.in. dbałość o rentowność spowodowała, że ogranicza się wydobycie do tych pól górniczych, które są bardziej atrakcyjne z ekonomicznego punktu widzenia, a których eksploatacja nie wiąże się z naprawianiem szkód na powierzchni.
s. 16-17
Jedzie pociąg przez las
Niemała część polskiej sieci kolejowej przebiega przez tereny leśne, w tym pozostające w administracji Lasów Państwowych. Funkcje i zadania tak kolei, jak i lasów są odmienne, lecz ich współistnienie nieuniknione. Czy możemy mówić o uciążliwym czy też o przyjaznym sąsiedztwie? Jakie utrudnienia wynikają z tego faktu? Bo wcale nie jest tak, że z chwilą, gdy lasy zaprzestały użytkowania własnych kolejek leśnych do transportu drewna, to LP nie mają już nic wspólnego z transportem szynowym. Mało tego, pewne konsekwencje dla przyrody występują nawet tam, gdzie pociągi nie jeżdżą już od lat, a nawet w miejscach, gdzie tory rozebrano dawno temu.
W przeszłości relacje między koleją a Lasami Państwowymi układały się różnie. W czasach przed rozwojem motoryzacji kolej była głównym przewoźnikiem w Polsce. Korzystali z tego m.in. uczniowie techników leśnych, dojeżdżający pociągami do szkół.
Z jednej strony kolej stanowiła i dalej stanowi najsprawniejszy środek masowego transportu drewna na dalekie odległości, sama pozostając przez lata nabywcą drewna przeznaczanego na podkłady kolejowe. Z drugiej strony leśnicy katowickiej RDLP do dziś mają w pamięci potężny pożar lasów, który wybuchł 26 sierpnia 1992 r. w leśnictwie Kiczowa w Nadleśnictwie Rudy Raciborskie i spustoszył teren trzech nadleśnictw. Przypuszcza się, że zainicjowała go iskra powstała podczas hamowania pociągu jadącego linią kolejową łączącą Racibórz z Kędzierzynem-Koźlem, lecz nie zostało to nigdy ani udowodnione, ani obalone.
Tak powstałe pożary są jednak, wbrew pozorom, rzadkością. Paradoksalnie istnienie linii kolejowej w danym kompleksie leśnym może mieć pozytywny wpływ na bezpieczeństwo pożarowe. Z uwagi na obowiązujące przepisy zarządca infrastruktury kolejowej zobowiązany jest do wykaszania poboczy toru kolejowego, przez co linia kolejowa stanowi dodatkowy pas ochrony przeciwpożarowej.
(…)
Wspólnym wrogiem lasów i kolejarzy są ekstremalne zjawiska pogodowe, głównie bardzo silne wiatry wiejące w naszym klimacie kilka razy w roku. O tym, jakie szkody wyrządziło w połowie sierpnia 2008 r. tornado, które przeszło przez kilka nadleśnictw Górnego Śląska, nie trzeba się rozpisywać. W przypadku zelektryfikowanych linii kolejowych powalone drzewa oznaczają zerwanie sieci trakcyjnej, czasem uszkodzenie słupów, a co za tym idzie - wyłączenie danego odcinka z eksploatacji do czasu usunięcia szkody.
(…)
Wiadomo, że linia kolejowa, zwłaszcza poprowadzona nasypem lub w wykopie, stanowi barierę utrudniającą przemieszczanie się zwierzyny leśnej. O ile przyzwyczailiśmy się już do widoku kładek lub tuneli dla zwierząt, ułatwiających przejście z jednej strony autostrady na drugą, to podobny widok nadal nie jest czymś powszechnym na liniach kolejowych. Nic dziwnego, polska sieć kolejowa jest o wiele większa od sieci autostradowej, do tego jej modernizacja przebiega na miarę nie tak znowu dużych środków finansowych. Niekiedy zdarza się, że przejścia zbudowane z myślą o zwierzętach nie do końca spełniają swą funkcję. Np. zdaniem przyrodników, w dolinie Biebrzy przejścia dla zwierząt zbudowano pod linią kolejową bez uwzględnienia szlaków migracji łosi.
A co się dzieje, gdy zwierzyna decyduje się przekroczyć torowisko? Nie łatwo ocenić skalę tego, ile zwierząt ginie z powodu zderzenia z pociągiem. Tego rodzaju statystyk nie prowadzą nawet wszystkie parki narodowe, którym przecież najbardziej zależy na zachowaniu populacji zwierząt. Przykładowo w Narwiańskim PN, którego kompleksy leśne sąsiadują z linią kolejową Białystok - Warszawa, w całym 2010 roku pod kołami pociągu zginęły... dwa duże ssaki: łoszak i łania jelenia.
Wydaje się bezsprzeczne, że większe zagrożenie dla zwierzyny stanowi ruch samochodowy.
(…)
s. 18-19