Od kilku lat w lasach beskidzkich obserwuje się intensywniejsze niż poprzednio cięcia .
Jest to wymóg chwili.
Ubiegły rok zapisał się trwającą wiele tygodni letnią suszą połączoną z wysokimi temperaturami. Stworzyło to bardzo niekorzystnie warunki dla lasu. W istotny sposób obniżył się poziom wód gruntowych. Najbardziej ucierpiały świerczyny górskie. Osłabione brakiem wody świerki stały się „łatwym łupem” dla opieńki miodowej, a następnie korników. Dodatkowo długa i ciepła jesień oraz łagodna zima przyczyniły się do ponad normalnego rozwoju szkodników owadzich. Entomolodzy i znawcy zagadnień ochrony lasu prognozowali,
iż stopień przeżywalności tych kambiofagów będzie bardzo wysoki. Wróżyło to intensywną rójkę, a następnie silną presję na drzewostany świerkowe.
Z całą stanowczością przystąpiono więc do walki ze szkodnikami w rozmiarze dotąd niespotykanym.
W bieżącym roku wyłożono znacznie większą liczbę pułapek feromonowych do odłowu chrząszczy. Główną metodą redukcji zagrożenia pozostaje jednak usuwanie z drzewostanów obumierających drzew. Zaatakowane przez kornika egzemplarze trzeba szybko wycinać, okorować i wywieźć poza obszar zagrożenia.
Skala zjawiska (zagrożenia) w mniejszym stopniu dotyczy Beskidu Małego (głównego pasma górskiego w Nadleśnictwie Andrychów), w największym zaś Beskidu Śląskiego i Żywieckiego. W Nadleśnictwie Andrychów problemy „opieńkowo – kornikowe” miały miejsce w latach 50-tych ubiegłego wieku. Od tego czasu większość litych drzewostanów świerkowych przebudowana została na mieszane z dużym udziałem buka i jodły. Obecnie udział świerka
w górskiej części Nadleśnictwa Andrychów waha się od 17% na wschodzie do 21% na zachodzie naszego zasięgu terytorialnego.
W związku z tym, że pomiędzy lasami będącymi w zarządzie PGL LP występuje dość dużo lasów prywatnych z ciągle sporym udziałem świerka, Nadleśnictwo Andrychów apeluje do wszystkich właścicieli lasów o pilne usuwanie drzew opanowanych przez szkodniki oraz korowanie drewna zasiedlonego.

