Aktualizacja 12-10-2008
Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Katowicach
Katowice ul. Huberta 43/45 40-543 (0-32) 251 72 51, 609 45 95, 609 45 99
Oferty handlowe
Obiekty turystyczne
Trybuna Leśnika

 

"Trybuna Leśnika" jest miesięcznikiem wydawanym przez Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych w Katowicach od 1956 roku. Pismo nasze jest mocno zakorzenione w środowisku zawodowym leśników, adresowane przede wszystkim do pracowników branży leśnej oraz ich rodzin, a także osób i firm świadczących usługi na rzecz leśnictwa i współpracujących z nim. Jednocześnie wśród naszych Czytelników pragniemy widzieć również przyjaciół i sympatyków lasu i przyrody - jako że podejmowana na naszych łamach problematyka wykracza poza zagadnienia czysto profesjonalne. Na bieżąco informujemy o tym, co dzieje się w Lasach Państwowych: przedstawiamy najważniejsze i najciekawsze wydarzenia, dyskutujemy nad istniejącymi problemami, prezentujemy interesujących ludzi oraz niebanalne inicjatywy i opinie. Wiele miejsca poświęcamy walorom przyrodniczym polskich lasów oraz działaniom leśników na rzecz ich pomnażania, ochrony i właściwego zagospodarowania. Propagujemy dobre tradycje i kulturę polskiego łowiectwa. Prowadzimy stałe "kąciki" - hobbystyczne i edukacyjne.
Nasz miesięcznik jest współredagowany przez Czytelników, dla których jego łamy są zawsze otwarte. Bardzo cenimy sobie te twórcze kontakty, zwiększające autentyczność i wiarygodność przekazywanych przez "T.L." treści. Napływającym "surowym" materiałom redakcja nasza zapewnia profesjonalną, dziennikarską obróbkę tekstu.
"Trybuna Leśnika" abonowana jest przez wszystkie  nadleśnictwa Polski Południowej, na terenie regionalnych dyrekcji Lasów Państwowych we Wrocławiu, Katowicach, Krakowie i Krośnie, jak również  przez szereg nadleśnictw w innych regionach Polski, do których trafia 1/3 nakładu.

Zobacz o czym pisaliśmy w najnowszym numerze:

Trybuna Leśnika nr 8/2008

Przeszło tornado…
Jak twierdzą członkowie organizacji Polscy Łowcy Burz, która zajmuje się śledzeniem i dokumentowaniem najgroźniejszych zjawisk atmosferycznych obserwowanych na terenie naszego kraju, nie było u nas dotychczas silniejszej nawałnicy połączonej z tornadem, niż ta, która przeszła przez Polskę w dniu 15 sierpnia br. i w nocy z 15 na 16 sierpnia – przynajmniej odkąd prowadzi się tu oficjalny monitoring zjawisk pogodowych.
Moc huraganu połączonego z silnym opadem deszczu oraz gradu była tak potężna, ponieważ nad Polską zetknęły się dwie masy powietrza o różnicy temperatur wynoszącej aż 20 stopni Celsjusza. Wiatr osiągał prędkość 300 km na godzinę. Szalejący żywioł łamał drzewa jak zapałki, zrywał linie energetyczne i dachy, uszkadzał budynki lub całkowicie je burzył. Wędrujący powietrzny wir przemieszczał na odległość nawet kilkuset metrów samochody, maszyny, fragmenty metalowych i betonowych konstrukcji, które „miały pecha” znaleźć się na jego drodze i zostały wciągnięte do wnętrza leja.
Siła trąby powietrznej, na podstawie spustoszeń, jakie spowodowała, została oceniona na F4/T8, co oznacza wiatr wiejący z prędkością 331-415 km/h. Według wykonanych już szacunków, w Lasach Państwowych w wyniku przejścia tornada powalonych zostało około 500 tys. m3 drewna. Największe szkody powstały na terenie regionalnych dyrekcji LP w: Katowicach (350 tys. m3), Olsztynie (116 m3) oraz Białymstoku (30 tys. m3); w pozostałych rdlp nie przekroczyły kilku tysięcy m3.
Na obszarze katowickiej dyrekcji lasów szkody wyrządzone w drzewostanach przez szalejący orkan – co dobrze widać na zdjęciach lotniczych - dokładnie odzwierciedlają trasę przejścia trąby powietrznej. Zniszczenia zaczynają się w drzewostanach Nadleśnictwa Strzelce Opolskie i „przechodzą” do części Nadleśnictwa Rudziniec, głównie tej znajdującej się w granicach województwa opolskiego. Potem, na pewnym odcinku urywają się i pojawiają się ponownie na terenie Nadleśnictwa Koszęcin, w okolicach miejscowości Rusinowice. Widoczne są w drzewostanach Nadleśnictwa Herby, natomiast za miejscowością Blachownia, po przejściu przez Częstochowę zanikają, aby pojawić się raz jeszcze, na terenie Nadleśnictwa Gidle. (...)
s. 2, 4

Nic o nas… bez nas!


Za trzy lata Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Leśnictwa i Drzewnictwa będzie obchodzić jubileusz 60-lecia swojego istnienia. Porównując do wieku lasu, śmiało można stwierdzić, że jest to organizacja wchodząca w wiek dojrzały. I prawdopodobnie jak las, wymaga odnowień, czyli młodego pokolenia.
Temu wyzwaniu z pewnością miał służyć I Kongres Młodych Leśników i Drzewiarzy zorganizowany przez Koło Młodych SITLiD, który odbył się w dniach 28-29 sierpnia 2008 r. w Auli Kryształowej SGGW w Warszawie. Skupił on 530 osób (w tym 110 kobiet!), głównie leśników, w znacznie mniejszym stopniu drzewiarzy. Ich dominacja w Stowarzyszeniu widoczna jest od schyłku lat 80 ub. wieku (w 1985 r. zapadła decyzja o likwidacji Ministerstwa Leśnictwa i Przemysłu Drzewnego) i nic nie wskazuje na to, aby tendencja ta miała ulec zmianie. Z inicjatywą zorganizowania kongresu wystąpili leśnicy i drzewiarze skupieni w Komisji Młodej Kadry przy Zarządzie Głównym SITLiD. (...)
Prof. Tomasz Borecki, w referacie „Kształcenie kadr technicznych dla potrzeb sektora leśno-drzewnego” omówił historię kształcenia leśnego w Polsce oraz cele obecnego szkolnictwa i kształcenia kadr. Według T. Boreckiego kształcenie nowoczesne to kształcenie problemowe.
- Dobrze wykształcone dla potrzeb leśnictwa i przemysłu drzewnego kadry, to na pewno nie ludzie, którzy w trakcie studiów zostali nauczeni zarządzeń i instrukcji, które tak szybko się zmieniają, czy też wiedzy technologicznej, dotyczącej określonej działalności, określonej maszyny, przerobu, wiedzy, która jest ciągle unowocześniana i jest łatwa do osiągnięcia chociażby przez Internet. W nowoczesnym kształceniu kadr technicznych dla potrzeb leśnictwa i przemysłu drzewnego trzeba odejść od preferowania tzw. pamięciowego systemu opanowania wiedzy.
W ocenie JM Rektora ogromnym problemem jest złe przygotowanie absolwentów pod względem znajomości języków obcych: - W dzisiejszej rzeczywistości zarówno w Polsce, w kraju będącym członkiem UE, jak i w rzeczywistości Europy znajomość języków obcych to konieczność. Absolwenci dobrze przygotowani od strony merytorycznej, w gospodarowaniu lasem i drewnem będą mieli problem z uzyskaniem pracy w konkurencji z równie dobrze przygotowanymi merytorycznie absolwentami uniwersytetów zachodnich, władającymi dodatkowo dwoma językami obcymi.
Wypowiedzi tej wtórował dyrektor generalny LP dr Marian Pigan. Stwierdził, że brak znajomości języków obcych wśród leśników często jest barierą ograniczającą możliwość prezentacji osiągnięć polskiego leśnictwa na szerszym forum. Dyrektor zaproponował utworzenie Forum Młodych przy DGLP, skupiające dobrze wykształconych leśników, władających językami obcymi, którzy mogliby stanowić polską awangardę leśną na arenie europejskiej.
W ocenie dr. M. Pigana nowe zadania stojące przed polskim leśnictwem wymagają ciągłego doskonalenia kadr. - Jest to wyzwanie, zarówno dla szkół leśnych i wyższych uczelni kształcących kadry dla leśnictwa, jak i dla kierownictwa Lasów Państwowych wszystkich szczebli. Programy kształcenia kadr muszą nadążać za zmieniającymi się oczekiwaniami w stosunku do lasów i leśnictwa. (...)
s. 6-7


Hydrożele na suszę


Susza przy zakładaniu upraw jest jednym z głównych - obok chorób drzew - problemów, z jakim borykają się leśnicy z całej Polski. Co zrobić, gdy gleba około godziny 14.00 przypomina popiół? W jaki sposób uchronić sadzonki przed wyschnięciem? Jakąś formą zapewnienia roślinom odpowiedniej dawki wilgoci jest stosowanie hydrożelów, czyli proszku w postaci pyłu czy granulatu, który rozcieńczony z wodą tworzy zawiesistą galaretę, w której zanurza się korzeń sadzonki.
Hydrożele nie są rozpowszechnione w polskim leśnictwie. Stosuje się je raczej sporadycznie, na niewielką skalę, często raczej “na próbę”. Jak każda nowość budzą sporo ciekawości, ale nie można w tym przypadku mówić o jakimś panaceum na suszę, przeznaczonym do stosowania na dużą skalę. Wszystko bowiem zależy od lokalnych warunków glebowych, pogody, tempa prac odnowieniowych. (...)
Janusz Wojciechowski, leśniczy-szkółkarz z Nadleśnictwa Brynek, od kilku lat przymierzał się do zastosowania hydrożelów. W tym roku zaczął z ich pomocą szkółkować świerka. Posadził około 70 tysięcy sadzonek. Susza od wielu lat daje się leśnikom we znaki; w różnych regionach kraju warunki są różne, ale w zasadzie wilgoci w szkółkach brakuje wszędzie. Gwałtowane skoki temperatur robią swoje. Długie okresy suszy przeplatane są co prawda deszczami, ale obfitymi i krótkotrwałymi. Brak równomierności w dniach słonecznych i deszczowych prowadzi często do wysychania sadzonek, które staje się ogromnym problemem naszego szkółkarstwa. Deszczownie oczywiście załatwiają wiele, jednak nie rozwiązują całego problemu.
Hydrożele mogą wydatnie wspierać pielęgnacyjno-ochronne działania leśnika. Nie należy jednak zwiększać dawek tych środków, gdyż nadmierna wilgotność w obrębie systemu korzeniowego sprzyja infekcjom grzybowym i w efekcie, gniciu korzeni. Można je także wykorzystywać do przechowywania zimą materiału szkółkarskiego. Leśnicy najbardziej jednak zawsze obawiają się sytuacji, w której sadzonki spod folii trafiają do gruntu i z warunków cieplarnianych trafiają w ekstremalne.
- Co z tego, że rano jest jeszcze wilgoć w glebie, a już w okolicach 13.00-14.00 przypomina ona popiół, gdzie temperatura sięga 42 stopni Celsjusza – mówi leśniczy J. Wojciechowski.
s. 8


„Puste”, czyli kreatywne biurko?
Z początkiem czerwca tego roku w Lasach Państwowych pojawiło się “Puste biurko leśnika”. Już sama, dość oryginalna, nazwa wzbudziła zaciekawienie, a cóż dopiero inicjatywa, która się pod nią kryła. Inicjatywa iście nowatorska, bo promująca pomysły w zakresie uproszczeń w codziennej pracy oraz eliminowania zbędnych procedur i biurokratycznych barier, a w konsekwencji - pozbywanie się z biurek leśników niepotrzebnych papierów. A wszystko to w zgodzie z duchem nowoczesnych zasad zarządzania. Z inicjatwą utworzenia specjalnej strony internetowej, na której leśnicy mogliby przedstawić swoje pomysły, wystąpił dyrektor generalny Lasów Państwowych dr inż. Marian Pigan. (...)
A o czym się pisze i dyskutuje? Najprościej byłoby odpowiedzieć: o wszystkim. Przypomnjmy, że w momencie inauguracji „Pustego biurka leśnika”, Przemysław Przybylski rzecznik prasowy LP informował, iż internetowe zgłoszenia mogą dotyczyć każdej sfery funkcjonowania PGL LP, a więc: hodowli i ochrony lasu, ochrony przyrody, handlu drewnem, polityki kadrowej itp. dziedzin. I zgodnie z tymi założeniami w portalu utworzono trzy główne działy.
Oto one: I. Uproszczenia w praktyce leśnej; II. Uproszczenia w prawie leśnym; III. Inne pomysły na usprawnienie działalności Lasów Państwowych.
Jak więc widać bardzo pojemne to działy i tę pojemność wykorzystują użytkownicy „Pustego biurka”. Szczególnie imponujący jest zakres podejmowanych tematów w dziale dotyczącym praktyki leśnej. Bo tam leśnicy zgłaszają swoje opinie i pomysły np. na temat sporządzania szacunków brakarskich, meldunków pożarowych, grodzenia upraw leśnych, ochrony przed zwierzyną, map numerycznych czy używania rejestratorów. Dyskusje są ciekawe a głosy często bardzo rozbieżne o czym niech świadczą choćby poniżej cytowane fragmenty, z dwu listów, właśnie na temat rejestratorów:
Pierwszy: „Zastanawiam się nad celowością używania rejestratorów. Za cenę tego urządzenia można kupić notebooka z oprogramowaniem, drukarkę, skaner oraz wyposażyć na rok leśniczego w bezprzewodowy dostęp do internetu np: blucoonect. Takie rozwiązania stosują nasi sąsiedzi i to wschodni!!! Tak naprawdę moim zdaniem rejestrator to tylko sprzęt do drukowania kwitów wywozowych. A można przecież te kwity zastąpić innym rozwiązaniem. To moim zdaniem anachronizm”.
Drugi: „Rejestrator to dobre urządzenie. Dziwią mnie pomysły wykonywania odbiórek przy użyciu notebooka. Rejestrator niech służy do rejestrowania obrotu drewnem, a do innych celów niech będzie PC w kancelarii leśnictwa. I nie wymyślajcie prochu. Chińczycy zrobili to dawno temu.” (...)
s. 10-11


Uroki Roztocza


Minęła już ponad jedna trzecia wieku od momentu, gdy na terenie między Krasnobrodem, Józefowem i Zwierzyńcem utworzono Roztoczański Park Narodowy. Jest to chyba jeden z najspokojniejszych parków w kraju. Może też dzięki temu, że niełatwo tu dojechać komunikacją publiczną.
Roztocze jest krainą geograficzną. To pas wzniesień, ciągnący się od Kraśnika aż po kresy zachodnie Ukrainy. Pod względem wysokości nad poziomem morza zbliżone jest na przykład do Wyżyny Śląskiej, jednak ustępuje Pogórzu Kaczawskiemu czy Wyżynie Krakowsko-Wieluńskiej. Na terenie Roztocza mamy kilka parków krajobrazowych, w tym Krasnobrodzki i Szczebrzeszyński. Najwyższą formą ochrony jest tu Roztoczański Park Narodowy. Utworzono go w 1974 roku. Obecnie zajmuje nieco ponad 84,8 km2. W odróżnieniu od okolicznych terenów, na których pola uprawne przeplatają się z lasami, niemal cały obszar RPN (95 %) jest zalesiony. Konkretnie - lasów jest ponad 81km2 a tereny nieleśne są enklawami pośród nich. (...)
s. 14-15


Gdzie natura przypomina raj


Kenia to jeden z najczęstszych kierunków wojaży na światowej mapie turystyki. Zarazem kraj ten stanowi swego rodzaju fenomen. Poświęcono mu wiele książek, niezliczoną ilość publikacji prasowych, a także mnóstwo filmów – dokumentalnych i fabularnych, a jednak chyba ciągle tego mało, bo nadal powstają następne. Co takiego nadzwyczajnego jest w Kenii, co wyróżnia ją nie tylko w zestawieniu z innymi kierunkami turystycznych eskapad, ale nawet w porównaniu do sąsiednich, afrykańskich bardzo podobnych krajów?
Może pcha nas tam pociąg do... kolebki ludzkości ? Bo przecież dokonane odkrycia archeologiczne jednoznacznie wskazują, że właśnie we wschodniej Afryce powinniśmy szukać początków homo sapiens. Na terenach Kenii znaleziono najstarsze, jak dotychczas, szczątki ludzkich istot, których wiek ocenia się na ponad 2 miliony lat. Może dlatego Europejczycy czy Amerykanie „uciekają” do Afryki pchani podświadomym zewem natury? Bo jest w tym swego rodzaju ucieczka przed cywilizacyjnym zgiełkiem.
Do Kenii nie przyciągają zabytki czy bogata historia, lecz natura. Oczywiście, wiele jest miejsc na świecie określanych jako turystyczny raj. Wystarczy podzwrotnikowy lub równikowy klimat, ciepłe morze z bajecznymi plażami i palmami, a już turystyczni gestorzy porównują je do Edenu. Kenia również ma te wszystkie „magnesy”, ale jeszcze coś, co właśnie było w biblijnym raju, czyli dzikie zwierzęta żyjące na wolności, możliwość obcowania z nimi - nie zza kraty, ale w prawie bezpośrednim sąsiedztwie. I to stanowi o fenomenie tej kraju, bo właśnie niemal nienaruszona przyroda i żyjące w naturalnym środowisku zwierzęta są jego największym bogactwem. Zaś tereny rezerwatu Masai Mara i sąsiadującego – po tanzańskiej stronie, Parku Narodowego Serengeti, to ekosystem, którym zachwycają się wszyscy przyrodnicy na świecie. Nienaruszony od wieków ekosystem, na który składa się trójstopniowa piramida: nieskończoność traw, wędrujące stada antylop gnu i zebr oraz gromady lwów, które na te antylopy polują. (...)
s. 18-20

Bobrowa międzynarodowa


Nazwa Bobrowa od kilku lat kojarzy się z popisami pilarzy - także poza granicami naszego kraju. W tej miejscowości bowiem (w gminie Rudniki, w Nadleśnictwie Olesno) tradycją stały się Międzynarodowe Zawody Drwali. W opinii uczestników tej rywalizacji, to największa i najbardziej prestiżowa impreza tego typu w Polsce.
W tegorocznej, IX już edycji tych zawodów (4-6 lipca), oprócz Polaków uczestniczyli drwale z Niemiec, Francji, Czech i Słowacji. Rywalizacja toczyła się przez dwa dni - w kilku konkurencjach. O pierwsze punkty walczono w sobotę, na placu zrębowym w lesie pod Bobrową, w konkurencji ścinki i w obalaniu drzewa na cel. W tych specjalnościach liczyła się zarówno szybkość działania, jak i precyzja. Do decydującego o końcowych trofeach “starcia” doszło w niedzielę na boisku w centrum Bobrowej. W atmosferze godnej iście dużych międzynarodowych zawodów sportowych, przy stale rosnącej frekwencji widzów, drwale zmierzyli swe siły i umiejętności w przygotowaniu pilarki do pracy, w przerzynce kłód (na czas i na dokładność), a także w niezwykle widowiskowych konkurencjach okrzesywania i sztafety.
Do rywalizacji stanęło 31 mistrzów piły. Choć po I konkurencji prowadził Niemiec Nico Wiedenmann - 535 pkt. (przed Polakami: Andrzejem Radziochem - 531 i Jackiem Stochniałkiem - 521), to po dwu sobotnich konkurencjach na prowadzenie wyszedł faworyt publiczności -  J. Stochniałek, mając na koncie 639 pkt. a tuż za nim plasowali się: kolejno: N. Wiedenmann - 619 pkt., Roman Szala (Polska) - 618, Ditrich Harder (Niemcy) - 585, Leszek Szala (Polska) - 575. (...)
s. 27


 

jednostki: 

CMS: webkameleon

 

osoba odpowiedzialna: Krzysztof Chojecki
wydruk strony